Stalowa Wola. Odkażone szkoły czekają na uczniów najmłodszych klas

Zdzisław Surowaniec
Zdzisław Surowaniec
Wejście do Szkoły Podstawowej numer 4 w Stalowej Woli z informacją o konieczności zachowania reżimu higienicznego
Wejście do Szkoły Podstawowej numer 4 w Stalowej Woli z informacją o konieczności zachowania reżimu higienicznego Zdzisław Surowaniec
W poniedziałek, po przerwie związanej z zamrożeniem nauczania w szkołach i po feriach, do nauki i bezpośredniego kontaktu wracają uczniowie klas od pierwszej do trzeciej w podstawówkach.

W Stalowej Woli do dziewięciu szkół prowadzonych przez miasto, plus do szkoły społecznej i „katolika”, po feriach przyjdzie 1662 najmłodszych dzieci (1503 do szkół prowadzonych przez miasto).

Jak nas poinformowała naczelnik Wydziału Edukacji i Zdrowia Magdalena Wrońska-Bulec, spośród 158 nauczycieli najmłodszych klas, dobrowolnym testom na obecność koronawirusa poddało się 107 nauczycieli, co stanowi 67,7 procent ogółu. Spośród 57 pracowników niepedagogicznych, testom poddało się tylko 40 procent załogi.

- Cieszę się, że powoli wracamy do normalności – powiedziała Iwona Gałczyńska, dyrektor Szkoły Podstawowej numer 4.

Dyrektor Gałczyńska poinformowała nas, że szkoła, a konkretnie klasy, sprzęty, wszystkie pomieszczenia są zdezynfekowane. - Podłogi są tak czyste, że panie sprzątaczki żartują, że będą kazały dzieciom chodzić w skarpetkach – przyznaje dyrektor.

Do „czwórki” przyjdzie w poniedziałek 119 uczniów. Przed wejściem trzeba będzie odkazić dłonie, w toaletach są zapewnione środki czystości. Nauka, podobnie jak w innych szkołach, została tak zorganizowana, żeby grupy nie spotykały się. Nie będzie wspólnych przerw, dzieci będą wchodzić i wychodzić ze szkoły osobnymi drzwiami. Do szkoły mają przychodzić w maseczkach, w klasie podczas lekcji maseczki nie będą obowiązywały. Ale jeśli będą chciały pójść do biblioteki, będą musiały założyć maseczki. No chyba, że dziecko ma orzeczenie, że nie powinno ze względów zdrowotnych (na przykład astma, niepełnosprawność) nosić maseczki. - My to uszanujemy – zapewnia dyrektor.

Jeden nauczyciel jest przypisany do jednej grupy dzieci. - Mam tylko obawy co się stanie, jeśli nauczyciel zachoruje. Wtedy wraca zdalna nauka w takiej klasie – mówi dyrektor. Ma też inne refleksje. Dzieci przyzwyczajone do siedzenia w domu, niechętnie z niego wychodzą. To efekt epidemii. - Ale cieszę się, że wracają – zapewnia pani dyrektor. Dzieci będą miały obiady w szkole, to kolejny przejaw powrotu do normalności.

Szkoły mają także problemy związane z rodzicami, którzy są „antycovidowi” i „antymaseczkowi”. Nie ma ich wielu, ale potrafią dokuczyć. W jednej ze szkół taki mężczyzna chciał pobić pracownika szkoły, domagającego się założenia maseczki. Doszło do szarpaniny. Potrzebne było wsparcie, aby usunąć mężczyznę, który nie wierzy w epidemię. Bo jak czytamy na stronie Quality Magazyn, coraz wyraźniej obserwujemy podział społeczeństwa na dwa sektory: osób, które negują istnienie epidemii, czują się ograniczane wprowadzanymi restrykcjami, wierzą w teorie spiskowe oraz takich, którzy widzą w COVID-19 ogromne zagrożenie dla siebie i bliskich – nie tylko dla zdrowia i życia, ale i po opanowaniu pandemii

A jak fatalne skutki ma choroba COVID-19 usłyszeliśmy w jednej ze szkół, gdzie zachorował nauczyciel. Wyzdrowiał, ale ciągle dochodzi do siebie i ma trudności z komunikowaniem się z innymi.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie